czwartek, 13 maja 2010

Sklep rybny w Lignano i smażona ryba.

Smażone ryby!

Gotowanie na daczy! Gotowanie w Italii w maju 2010

Cała niżej opisywana przyjemność gotowania odbywa się w Lignano Sabbiadoro, nadmorskim miasteczku na północnym wybrzeżu Adriatyku. Mniej więcej na połowie dystansu między Wenecją a Triestem. Nieco bliżej Triestu.
Chętnie gotuję nawet na urlopie, bo gotowanie dla mnie stanowi tak wielką przyjemność, że dlaczego miałbym tego nie robić podczas wypoczynku.



W Lignano* stoi do dyspozycji dość tzw. apartamentów. Mieszkań z kuchnią do wynajęcia na lato. Bierzesz taki lokal i obojętnie ile osób w nim mieszka, płacisz zryczałtowaną umówioną cenę. Przy odrobinie sprytu można tu spędzić urlop płacąc za dzienny pobyt ok. 10 Euro od osoby.

Dzisiaj dwa gatunki ryby bez ości, lotte i palombo z patelni.

Tak wygląda wnętrze zaprzyjaźnionego pobliskiego sklepu rybnego, w którym „tankuję zdrowie”.

Stoisz nad taką ladą i nie wiesz co wybrać!

Lotte, albo inaczej „diabeł morski”, wspaniała ryba bez ości.

Białe zwarte mięso

Na wstępie obowiązkowo należy w całości odciąć wszystkie śluzowate błony. Choć przy tym odchodzi nieco cennego mięsa, nie należy tego żałować, inaczej zepsuje się cały smak ryby!

Palombo, doskonała smakowo ryba z rodziny „rekinowatych”,
również pozbawiona wszelkich ości. Niestety nie wiem jak brzmi jej nazwa po polsku

Palombo należy do rekinów


Ryba palombo, pokrojona w dzwonka

Panierka składająca się z płaskiej łyżki soli morskiej, 3 łyżek mąki i 1 płaskiej łyżki sproszkowanej słodkiej czerwonej papryki

Sól w panierce czyni później chrupką skórkę

Panierka ma może bardziej hiszpański akcent niż włoski, ale to nie szkodzi. W tym przypadku w połączeniu z rybami o spoistym mięsie daje ciekawy efekt. Po opanierowaniu kawałki ryby powinny poleżeć z 10 minut. ALE NIE DŁUŻEJ! W tym czasie sól wyciągnie z tkanek nieco wody, przez co po usmażeniu otrzymuje się chrupką skórkę.

Opanierowane kawłaki lotte, czekająna smażenie

Jako, że „diabeł morski” ma bardzo zbite mięso, smażenie należy zaczynać od niego

Niektórzy smażą w głębokiej oliwie. Ja wolę w małej ilości.

Obie ryby na patelni smażą się na średnim ogniu na oliwie z oliwek – oczywiście.



Równolegle na patelni obok, dochodzą smażone ziemniaki.



Zwyczajowo do jedzenia podaje się drobnolistną sałatę z pomidorami, młodą cebulką, i listkami świeżej bazylii.



Na zdjęciu widać dokładnie , jak białe mięso ma ryba lotte.



* - Lignano > sympatyczne miasteczko, położone na szczycie półwyspu, który na początku lat pięćdziesiątych sam Ernest Hemingway nazwał włoską Florydą.
Szukając nowego natchnienia spędzał tu nawet jakiś czas, gdy mu pewnie w Harry’s Barze** w Wenecji, gin przestawał smakować.
Lignano szczyci się najpiękniejszą plażą północnych Włoch. Uznane zostało za kurort jeszcze w 1903 roku. Godnym uwagi jest fakt, że często gdy nad stałym lądem pada deszcz, tutaj świeci słońce.
Szczyt frekwencji wśród wczasowiczów przypadał na lata 1970 – 1995. Wtedy każdego sezonu letniego spędzało tu urlopy 5 – 6 milionów głodnych słońca Europejczyków. Głównie z Austrii, Niemiec i Holandii. Średnio zamożne warstwy społeczne przyjeżdżały tu całymi rodzinami. Było bardzo przyjemnie, tanio i nie daleko.
W końcu lat dziewięćdziesiątych, jak wszystkie inne, moda na kurort minęła. Ów ogromny sukces popularności stał się w pewnym sensie także jedna z przyczyn jej utraty. Ukuło się nawet powiedzenie, że to jest plaża dla dozorców budynków mieszkalnych.
Lata 1990 to był także okres otwarcie się Bloku Wschodniego. Modne stało się odwiedzanie Polski i dawnej Czechosłowacji.
Dzisiaj ilość urlopowiczów spadła do ok. 3 milionów w skali roku. Na ulicy, w sklepach i w restauracjach dość często słyszy się język czeski i rosyjski. Polski niestety – rzadko.

Lignano dzieli się na:
Sabbiadoro – stara część miasta, z długim deptakiem, licznymi butikami i restauracjami
Pineta – po wojnie wybudowana dzielnica hotelowa
Riviera – część głownie campingowo namiotowa

** - Harry’s Bar w Wenecji > jedna z najsłynniejszych restauracji świata. Mieści się opodal Placu św. Marka. Założona przez Giuseppe Ciprianiego, twórcy popularnej przystawki zwanej Carpaccio, oraz koktajlu Bellini.

Jutro krótko o „Agosti”, najpopularniejszej restauracji w miasteczku. Tu przychodzi cała miejscowa śmietanka towarzyska. Hotelarze, właściciele sklepów, pracownicy banków i jubilerzy. Wieczorami w oczekiwaniu na wolny stolik, u wejścia, niezmiennie ustawia się cierpliwa kolejka.
Na zdjęciu strudel z warzywami i ciekawym sosem z białego twarożku w wykonaniu kucharzy z restauracji Agosti.



Tadeusz Gwiaździński

1 komentarz: