czwartek, 23 lutego 2017

Moja Kawiarenka dzisiaj kończy 7 lat!

Jak ten czas leci? Pierwsze pisanie miało miejsce 23 lutego 7 lat temu.

W kuchni nieodłącznie asystuje mi małżonka, która powiem szczerze gotuje lepiej niż ja. Z tą różnicą, że ona nie odczuwa przy tym potrzeby pisania o tym co robi.
Blog jest czytany w 120 krajach świata. Średnia ilość kliknięć wynosi 20 - 25.000 miesięcznie. W okresach przedświątecznych w porywach czasami przekracza 30.000
Przez Moją Kawiarenkę przewinęło się sporo tematów. Od felietonów po czasem nawet ciekawe przepisy kulinarne. Komentarzy jest mało ale wiem, że sporo osób otwiera stronę nie czując potrzeby komentowania. Powoli maleje ilość stale obserwujących. Widocznie zaczynam przynudzać.

Próbowałem zacząć zarabiać na reklamach ale zamiast programowych wizytówek produktów związanych z kulinariami i gotowaniem najpierw pojawiły się kosmetyki i ciuchy. Nie byłem z tego zadowolony ale w sumie mi to nie przeszkadzało. Zaraz później zaczęły się reklamować polskie randki w Austrii. Dobiło mnie zamieszczanie fotek ukraińskich panienek i to był koniec reklam na blogu. Myślę, że nie macie do mnie o to żalu.
Bardzo często jestem pytany o to co ja z tego mam, że poświęcam sporo czasu na to pisanie. Myślę, że mam tak samo jak inni regularnie blogujący. Odpowiadam szczerze - robię to dlatego bo mam świadomość, że gdzieś tam komuś może się to przydaje a i mi samemu ta zabawa sprawia przyjemność.

Już dawno chciałem machnąć ręką na pisanie bo zaczyna mi brakować rozpędu.
Jeszcze jako tako przy postanowieniu trzyma mnie wyżej wspomniana ilość kliknięć.

Nie wiem na jak długo jeszcze starczy mi zapału. W każdym razie od dzisiaj nowe tematy będą się publikowane raz w tygodniu czyli następny odcinek pojawi się dopiero we czwartek 2 marca.
Będzie o tym co i kiedy solić.

W tym miejscu pozdrawiam wszystkie Czytelniczki i Czytelników i dziękuję za dotychczasową wytrwałości w lekturze.

Tadeusz Gwiaździński

19 komentarzy:

  1. Zycze kolejnych wspanialych i satysfakcjonujacych lat blogowania:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz, pisz, Tadeuszu, ja chętnie czytam, choć ostatnio rzeczywiście nie komentuję. Opublikuj, proszę, post z potrawą przygotowaną przez małżonkę.
    Kawiarence gratuluję siedmiu lat istnienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sie zrobi ale wszystko po kolei. Najpierw muszę zakończyć cykl na temat soli. :-)

      Usuń
  3. Serdeczne gratulacje!Ten blog jest wspanialy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło czytać ale ilość zainteresowanych maleje :-(

      Usuń
  4. Tadeuszu, życzę niekończących się inspiracji i postów na blogu. Masz talent i niewątpliwie umiesz o nim mówić, bo kiedy czytam Twoje słowa to uśmiecham się do monitora :)
    Życzę wszystkiego najsmaczniejszego i serdeczne pozdrowienia dla żony :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluje wytrzymalosci.Jestesmy,czytamy ,zagladamy co nowego ,pisz,pisz.Pozdrawiam Zosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tadeuszu, na emigracji prawie od 40 lat, kiedy chce cos ugotowac z polskiej kuchni, najpierw zagladam do Ciebie i czesto znajduje ciekawy przepis. I tak gotuje 3x w roku gar flaczkow z przepisu, ktory zamiesciles, zjadam porcje, reszte rozlewam do sloikow i sterylizuje 20 min. I mam wyzerke co kilka tygodni bez dodatkowej pracy, bo to jednak sporo z tym roboty. A porcjuje, bo w domu jestem sama milosniczka tej zupy. Reszta rodziny nie chce o niej slyszec. Ale do brzegu, jak mowia dzisiaj mlodzi. Byloby smutno bez Twojego bloga, choc werze Ci, ze smutno tak pisac a oddzwiek coraz mniejszy. Zmotywowales mnie do czestszych odpowiedzi na Twoje wpisy. Lepsza Twa Polowe pozdrawiam i czekam na Jej przepis. Teresa

      Usuń
    2. Dziękuję :-)
      Jak sam wspomniałem piszę tu z główną myślą, że może gdzieś tam w dalekim świecie komuś się to przyda. Autentycznie, blog jest czytany w 120 krajach!
      Spora część przepisów i tak powstała na drodze wspólnego działania z małżonką. Wkrótce zamieszczę jej przepis na sajgonki.
      Pozdrawiam i współczuję osobom, które odmawiają jedzenia flaczków. Przypuszczam, że temu stanowisku winne jest przysłowie - "nudny jak flaki z olejem". Pewnie właśnie to wywołuje podświadome negatywne nastawienie.

      Usuń
  6. Życzę zdrowia i samych sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pana blog jest jednym z moich ulubionych, prowadzony z wielka klasa. Gratuluje pasji i mam nadzieje ze dlugo bedziemy mogli korzystac z Pana fantastycznych przepisow.

    OdpowiedzUsuń
  8. A pamiętasz Tadeusz upaalne lato 1972 w Krzyżach nad jez. Nidzkim? Ty ratownik na koloniach, ja wychowawca grupy. Już wtedy, przy posiłkach, lubiłeś opowiadać o jedzeniu. Bo oprócz koszykówki, było już wówczas twoją pasją.Z przyjemnością i smakiem wyczytuję się w Twoje pisanie. by jak najdłużej. Pozdrawiam z Olsztyna - Jurek Uścinowicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lato i Krzyże pamiętam bardzo dobrze. Jednak z upływem lat zatarła się pamięć i nie wszystkie twarze potrafię sobie przypomnieć. Bardzo mi miło, że sympatycznie wspominasz naszą znajomość.
      Na temat kuchni warmińskiej z lat 1930 /70 napisałem książkę kucharską opatrzoną licznymi wspomnieniami z tamtych lat. Gdybyś był zainteresowany musiałbyś się pospieszyć bo zostało już tylko kilka egzemplarzy. Pozdrawiam Tadeusz

      Usuń
    2. Jak i gdzie ją kupić? A co do Krzyży - mam wspólną fotkę ówczesnej kadry. Czarno-biała, ale zawsze.Ciebie akurat na niej brak, za to jest pewna znana Ci wówczas pani...

      Usuń
    3. Książka nie jest tania bo wydrukowana została w limitowanej pamiątkowej wersji w ilości tylko 50 egzemplarzy.
      250 stron, kredowy papier, i 217 kolorowych zdjęć.
      Adres, pod którym można złożyć zamówienie:
      ksiazka.tg@interia.pl
      Płatne z góry przekazem pocztowym na wskazany adres.
      Pozdrawiam Tadeusz

      Usuń

Anonimowe i uszczypliwie sformułowane komentarze będą automatycznie usuwane.