piątek, 7 lipca 2017

Jeśli urlop we Włoszech to najlepiej w Lignano Sabbiadoro* (włoskie Złote Piaski)

Czemu właśnie w Lignano? Powodów (argumentów) jest wiele.
Po pierwsze miejscowość znajduje się nad północnym wybrzeżem Adriatyku. 
W miarę blisko bo tylko 160 km od przejścia granicznego z Austrią w Arnoldstein.


Prawie cała trasa to dojazd autostradą i tylko ostatnie 20 km szeroką i wygodną drogą publiczną.

Do dyspozycji jedna z najpiękniejszych piaszczystych plaż we Włoszech. Idealne warunki do kąpieli w morzu dla dzieci bo do kilkudziesięciu metrów od brzegu woda sięga zaledwie do kolan.

Od Pani Liliany do plaży jest 7 minut spacerkiem.
Bez trudu można sobie zaliczyć jednodniową wycieczkę do Wenecji, bo to tylko 80 km

Urlop jak u mamy! To gwarantuje nasza kochana pani Liliana.
Ja chętnie gotuję. Nawet na urlopie bowiem czynność ta stanowi dla mnie tak wielką przyjemność, że nigdy nie umiem sobie jej odmówić.
Zawsze na czas wypoczynku, świadomie wybieram włoskie Lignano*, gdzie obok licznych hoteli i pól namiotowych, masz do dyspozycji pełno mieszkań do wynajęcia, stojących do wyboru przez wiosnę, lato i jesień. Niektóre z nich nadają się do zamieszkania nawet w okresie zimy.
Bierzesz taki lokal i obojętnie ile osób w nim mieszka, płacisz zryczałtowaną umówioną cenę. Poza sezonem, przy odrobinie rozeznania i sprytu, można tu spędzić urlop płacąc za dzienny pobyt czasem śmieszne pieniądze.
Od 25 lat bywam tu dwa razy do roku. Na początku maja i w drugiej połowie września.
O tej porze nie ma tłoku. Jest albo jeszcze przed sezonem, albo zaraz po.
Wszędzie jest taniej, i niekłamaną prawdą jest to, że urlop nad włoskim morzem kosztuje mnie taniej niż nad polskim Bałtykiem.
Przyjeżdżając w końcu kwietnia, za śmieszne pieniądze kupuję wielokolorowy zapas, starczający aż do jesieni. Środki, higieny osobistej i chemia gospodarcza, nie dość, że  wspaniale pachną, to jeszcze w porównaniu do Austrii, kosztują grosze.
Pogoda najczęściej dopisuje. Dużo słońca i wystarczająco ciepło. Ani na plaży ani w restauracjach nie ma tłoku, ani rozwrzeszczanych, czy rozkapryszonych maluchów.
Kto lubi się wygrzewać przyjeżdża w lipcu lub w sierpniu. Tu jednak trzeba zaznaczyć, że wtedy pobyt będzie kosztować drożej bo to jest szczyt sezonu.
Jakość gastronomii jest nieporównywalnie wyższa i w sumie można znaleźć punkty żywieniowe na każdą kieszeń.


Niezmiennie zatrzymuję się u Pani Liliany .**
(dojazd, numer telefonu i adres – patrz niżej)
Tak ciepłej i rodzinnej atmosfery jaka u niej panuje, nigdzie indziej nie spotkasz. Tak jak w innych apartamentach do wynajęcia, dobrze jest mieć ze sobą bieliznę pościelową i własne ręczniki, ale to nie jest przymusowe. Za to, gaz, prąd i ewentualne ogrzewanie, wchodzą w zryczałtowany umówiony koszt. Do tego nie trzeba też, tak jak w innych punktach płacić za sprzątanie.
Złoto i cenną biżuterię można przechować w pancernym sejfie. Na życzenie, na okres pobytu, samochód można zamknąć w odległym o ok. 200 m garażu.
Do dyspozycji masz w pełni wyposażoną kuchnię, z czteropalnikową gazową płytą.
W niektórych pomieszczeniach jest nawet elektryczny piekarnik, i mała pralka automatyczna. Kubki, szklanki, filiżanki, talerze, noże, itp., wszystko masz w kredensie. Jeśli czegoś potrzebujesz, Pani Liliana znajdzie na swoim zapleczu.

Ten biały domek od ulicy to jest ten wymarzony adres. Z tyłu, schowany w podwórzu, stoi również piętrowy, cichy drugi dom, w którym tradycyjnie rezyduję w czasie swoich urlopów.

Na górnym zdjęciu widok od strony ulicy.Okna sypialni wychodzą na wschodnią stronę. Jeśli na noc nie spuścisz żaluzji, rano budzi cię darmowy ptasi koncert. Nie chcesz go słuchać, zamykasz okno i po balu. Niżej drugi budynek w podwórzu.

W mieszkaniach dość miejsca dla całych rodzin.

Dość przestronna kuchnia z 2 oknami.
Przejście z kuchni do dalszej części mieszkania.
Na rozkładanej wersalce w kuchni z powodzeniem  mogą spać nawet 2 osoby.
W podwórzu można grillować. Sprzęt do takiej zabawy nieodpłatnie udostępnia gospodyni. Produkty i węgiel kupisz za rogiem.
Do rybolu dobrze jest zabrać słownik albo kogoś kto rozumie miejscowy język.
Na najbliższym rogu jest wspaniały sklep rybny. Naprzeciw znajduje się garmażerka, w której możesz kupić gotowe gorące ryby i inne morskie stwory na wagę.
W dwie minuty jesteś na centralnym deptaku.

Na deptaku  kilkadziesiąt metrów za rogiem znajduje się Salumeria (delikatesy) Signiore Luciano.Bajkowa jakość produktów.
W cztery minuty jesteś w spożywczo przemysłowym supermarkecie Interspar, ze wszystkim  czego na urlopie można potrzebować. Oszałamiający wybór miejscowych serów, szynek i wędlin. Z mąki, którą się tu kupuje (semola), ciasto na pierogi "zagniata się samo".
Kto nie przepada za rybami, ma dostępne wysoko gatunkowe mięso drobiowe i wieprzowe. Jednym słowem – bajka, dla lubiących gotować.
Nie chcesz stać za kuchnią, idziesz do najbliższego lokalu, których jest tu więcej niż zatrzęsienie.

* - Lignano jest malutkim nadmorskim miasteczkiem.  Wczasową miejscowością położoną na szczycie półwyspu, znajdującego się na łuku północnego wybrzeża Morza Adriatyckiego.
Mniej więcej na połowie dystansu między Wenecją a Triestem. Nieco bliżej Triestu.
Kiedyś mieściła się tu mała osada rybacka. Szczyci się najpiękniejszą plażą północnych Włoch. Nie od parady nosi nazwę - sabbia = piaski – doro = złote!
Miejscowość dzieli się na:
Lignano Sabbiadoro (w tłumaczeniu z włoskiego: Złote Piaski) – starą część miasta, z długim deptakiem, licznymi butikami i restauracjami, portem jachtowym i także miejscem postoju kutrów rybackich
Lignano Pineta – po wojnie wybudowaną dzielnicę hotelową
Lignano Riviera – część głownie campingowo namiotową

Sam Ernest Hemingway mówił o tym półwyspie, że jest włoską Florydą.
Szukając nowego natchnienia spędzał tu nawet jakiś czas, gdy mu w odległej o ok. 80 km Wenecji, w tamtejszym Harry’s Barze***, gin przestawał smakować.
Na głównym deptaku znajduje się dom, na którym widnieje tablica pamiątkowa przypominająca o tym, że słynny pisarz spędzał tam wiele czasu

Jeszcze w 1903 roku uznane zostało za kurort. Godnym uwagi jest fakt, że często gdy nad stałym lądem pada deszcz, tutaj świeci słońce.
Szczyt frekwencji wśród wczasowiczów przypadał na lata 1970 – 1995. Wtedy każdego sezonu letniego spędzało tu urlopy 5 – 6 milionów głodnych słońca Europejczyków. Głównie z Austrii, Niemiec i Holandii. Średnio zamożne warstwy społeczne przyjeżdżały tu całymi rodzinami. Było bardzo przyjemnie, tanio i nie daleko.
W końcu lat dziewięćdziesiątych, jak wszystkie inne mody, trend na przyjazdy do kurortu minął. Ów ogromny sukces popularności stał się w pewnym sensie także jedną z przyczyn jej utraty. Ukuło się nawet powiedzenie, że latem na plaży przebywało tu pół Wiednia, w tym wszyscy dozorcy budynków mieszkalnych.
Lata 1990 to był okres otwarcie się Bloku Wschodniego. Wówczas Lignano straciło część turystów na rzecz łatwo dostępnej Polski, Węgier i dawnej Czechosłowacji.
Dzisiaj ilość urlopowiczów spadła do ok. 3 milionów w skali roku.

** - Biasi Liliana, oprócz języka włoskiego, doskonale mówi po niemiecku. Jako tako, można się z nią porozumieć także po angielsku. W razie zainteresowania służę pośrednictwem w tłumaczeniu.
Do odnalezienia adresu zbyteczny jest wszelki Internet. Od przejścia granicznego z Austrią w Arnoldstein/Tarvisio, jedziesz na południe autostradą słońca, w kierunku na Udine. 
Widoki Alp, zostają w pamięci na całe życie. Dalej na: Venezia, Trieste. Kilkanascie kilometrów za rozwidleniem autostrady na Wenecję, zjeżdżasz na Latisana/Lignano. Ostatnie 20km jedzie się drogą publiczną. UWAGA na radary!
Przy wjeździe do miasteczka znajduje się duże rondo. Tu trzeba skręcić w lewo na Lignano Sabbiadoro. Dalej cały czas prosto, dwupasmową jezdnią. UWAGA! Obowiązuje dozwolona prędkość 50 km/h
Po ok. 5 km, po lewej ręce zobaczysz małą stację benzynową ESSO. W tym miejscu kończy się dwupasmówka, i zaraz przed maską, pojawi ci się małe rondo. To trzeba skręcić w prawo. Zaraz na pierwszym skrzyżowaniu, na przeciwległym lewym rogu, zobaczysz opisany sklep rybny. Jeśli pojedziesz dalej prosto, to po ok. 50 m po lewej stronie pokaże ci się mały biały domek Pani Liliany.

tel. domowy +39(0431) 71 372
tel. mobil      +39(335) 59 20 901
via Miramare 15
Lignano Sabbiadoro – Friuli
I – 33054

*** - Harry’s Bar w Wenecji; jedna z najsłynniejszych restauracji świata.
Mieści się opodal Placu św. Marka. Założona przez Giuseppe Ciprianiego, twórcy popularnej przystawki zwanej Carpaccio, oraz koktajlu Bellini.

Tadeusz Gwiaździński

4 komentarze:

  1. Mało w życiu widziałam, bo generalnie to jestem domatorką. We Włoszech nigdy nie byłam, więc ten post przeczytałam z ciekawością kilka razy. Na pewno by mi się tam spodobało.
    Na razie odłożyłam okrągłą sumkę na Toskanię z myślą o pierwszej jesieni po przejściu na emeryturę i ruszę tam już w przyszłym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżdżę tam od 35 lat i niezmiennie jestem zachwycony.

      Usuń
  2. Wpis bardzo trafiony:)planujemy z mężem kolejny wyjazd do pięknej Italii po cudownej Toskanii którą zjechaliśmy wzdłuż i wszerz szukamy nowych ciekawych miejsc.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Lignano to jest typowo letnio urlopowa miejscowość. Będąc tam warto jest wyskoczyć do Bassano del Grappa.
    Do jazdy w jedna stronę jakieś 160 km
    Miasto ok. 45 km na północ od Padwy. Nie leży na szlaku ale warte odwiedzin. Słynie z produkcji Grappy i szparagów. Stary drewniany most nad rzeką. Legenda mówi, że jeżeli kawaler pocałuje tam pannę to jej rodzice nie będą mogli się sprzeciwić małżeństwu.

    OdpowiedzUsuń

Anonimowe i uszczypliwie sformułowane komentarze będą automatycznie usuwane.