piątek, 10 sierpnia 2018

Wreszcie nadal chudnę!

Stale czytający tego bloga wiedzą, że od dawna ze zmiennym powodzeniem walczę
z nadwagą.
W czerwcu ubiegłego roku rozpocząłem od poziomu 123 kg.
Do czerwca tego roku schudłem 10 kg
Powoli acz skutecznie bo mi mój kardiolog odradził wszelkich spektakularnych
akcji typu głodówki itp.
I niestety przez ostatnie prawie 3 miesiące zatrzymało mi się na poziomie 112 - 113.
Czego bym nie robił waga raczej wzrastała niż się pomniejszała. Przyznaję ze skruchą,
że nie każdego dnia dotrzymywałem w pełni przyjętych zasad, które brzmią:
żadnych słodyczy ani alkoholu oraz między ostatnim posiłkiem dnia poprzedniego
a pierwszym dnia następnego nie mam prawa nic jeść przez minimum 16 godzin.
Nie jest to łatwe kiedy otoczenie opycha się w porze kolacji różnymi wspaniałościami.
Przy tym ręczę Wam, że w moim przypadku jest to bardzo skuteczne.
Od mniej więcej tygodnia restrykcyjnie przestrzegam wspomnianej zasady.
No i wreszcie jest skutek. Dzisiaj rano zobaczyłem na domowej wadze 110,7 kg!!!
Tego nie było od blisko 30 lat!
Czekam na zejście poniżej 110!!!

Tadeusz Gwiaździński

12 komentarzy:

  1. Cieszę się razem z Tobą!!!! Ale oprócz ewidentnych słodyczy musimy sobie również odmawiać zjadania dużej ilości owoców, co dla mnie jest niezwykle trudne,bo ja mogę jeść cały dzień owoce, a najlepiej owoce i jakieś smaczne mięsko. Przyznam Ci się szczerze, że już jestem zmęczona tym ciągłym studiowaniem etykiet. Cukier pod przeróżnymi nazwami obecny jest we wszystkim, zwłaszcza w tym co ma "Light" w tytule- przecież trzeba czymś smak podciągnąć by nie budzić obrzydzenia;) Najgrozniejsza dla nas jest fruktoza, bo ona nie ulega przeróbce w wątrobie i trafia prościutko do tkanki tłuszczowej. Po prostu musimy wciąż mieć dużo błonnika rozpuszczalnego. Wiesz co ja ostatnio jem zamiast lodów? Mrożony zielony groszek. I nawet po nim nie padłam, choć się bardzo obawiałam, że będą jakieś niemiłe skutki. Ale wszystko jest OK.
    Poza tym regularnie używam maki kokosowej a niemal każda potrawa z nia wymaga wiele hartu , bo to trudna w obróbce mąka, ale ma najwięcej błonnika i dla mnie jest dozwolona. Poza tym króluje u mnie nadal olej kokosowy. Zajrzyj, proszę,na stronę:www.paleosmak.pl - dietą paleo można się naprawdę niezle "wycieniować", a jak znam Ciebie, to na pewno jakieś fajne przepisy paleo byś wykombinował.
    Trzymaj tak dalej, na pewno więcej schudniesz!
    Miłego;)
    P.S.
    Te 16 godzin przerwy w jedzeniu to naprawdę dużo daje. Jak tylko przestałam tego przestrzegać natychmiast waga stanęła. Ale znów do tej metody wracam, bo wtedy już tylko przestrzegam tego by jeść bez glutenu i bez laktozy i nawet owoce mnie nie podtuczają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Unikam także pieczywa, ziemniaków, ryżu i makaronów. Nie jest to łatwe.

      Usuń
    2. Możesz bezkarnie jeść brązowy ryż. Tylko musisz pamiętać, że Twoja dozwolona porcja to ilość suchego ryżu, która zmieści się w Twojej zaciśniętej pięści.Jesteś sporym facetem, więc ta garstka ryżu będzie znacznie większa od tej dozwolonej dla mnie;))) A zamiast zwykłych kartofli jedz pataty, np. frytki z patata smażone na oleju kokosowym.

      Usuń
    3. Uczę się obchodzić się bez tych wszystkich obligatoryjnych dodatków rutynowo podawanych do dań głównych.
      Dziękuję za wskazówkę na temat ryżu. U mnie w domu ryż bywa jadany tylko w postaci risotta albo zamiast kaszy jako uzupełnienie do różnych zup.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jeszcze mam motywację aby się nadal intensywnie starać. :-)

      Usuń
  3. Gratuluję i życzę wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Coś takiego jak wytrwałość jest tu absolutnie niezbędna. A później trzymanie tej samej dyscypliny. Ważę się każdego dnia rano. Żona się ze mnie śmieje ale w ten sposób waga natychmiast sygnalizuje mi, że coś robię źle.

      Usuń
  4. Gratuluję, mnie też przydałaby się "odrobina" silnej woli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą silną wolą jest jak z tym dzbanem co wodę nosił. Kiedyś przyjdzie taki moment, że miarka się przeleje i odkryjesz w sobie tygrysa :-) U mnie tak właśnie było. Nosiłem się z tym zamiarem jak kura z jajem aż wreszcie przeprowadziłem poważną rozmowę sam ze sobą.

      Usuń

Anonimowe i uszczypliwie sformułowane komentarze będą automatycznie usuwane. Niedopuszczalne są także treści zawierające otwartą lub ukrytą reklamę firm lub produktów.

Miniony weekend był milusi ale fatalny w skutkach.

Znowu byliśmy na grilu za miastem. Było bardzo przyjemnie. Każda z pań przyniosła niedzielne ciasto własnej roboty. Musiałem albo odmówić ws...