poniedziałek, 27 lipca 2020

Dziecko bez dozoru nad wodą to zagrożenie życia!

Na sierpień meteorolodzy zapowiadają skwarne dni. O czym nie wolno zapominać wybierając się z maluchami nad wodę?

Koniecznie przekażcie to dalej bo ta wiadomość może Waszym pociechom uratować życie! Małe dziecko pozbawione czujnego dozoru nad wodą to karygodne ryzyko wypadku utonięcia!!! Na świecie blisko trzy czwarte przyczyn utonięć  wśród dzieci poniżej piątego roku życia, to śmierć skutkiem niespodziewanego znalezienia się w wodzie.

1.) Na basenach i kąpieliskach często zdarza się, że na oczach opiekunów i tłumu ludzi ginie dziecko i nikt tego nie widzi. Dzieje się tak dlatego, że wypadek taki przebiega w mgnieniu oka i niemal bezgłośnie. Ciche „ plums”  i po wszystkim. 

2.) Należy sobie dobitnie uzmysłowić, że organizm kilkuletniego dziecka
w żadnym wypadku nie jest pomniejszoną wierną kopią organizmu dorosłego człowieka. Tu szczególnie ważne dla życia odruchy obronne przebiegają inaczej. Podobnie, ale nie identycznie!
Np. skutkiem braku umiejętności właściwej oceny dystansu do nadjeżdżającego pojazdu dziecko w dobrej wierze wkracza śmiało na jezdnię przez co często dochodzi do tragedii.

3.) Jesteśmy przekonani, że zdrowy kilkuletni maluch, który sprawnie potrafi chodzić, gdy wpadnie lub przewróci się w płytkiej wodzie powinien umieć wstać o własnych siłach albo chociaż broniąc się przed utonięciem narobić hałasu. Tymczasem absolutnie tak nie jest!     
Przeciętny obywatel nie ma pojęcia o tym, że skutkiem takiego zdarzenia wszelkie zewnętrzne objawy życia u małego dziecka zostają natychmiast zniesione do zera! Po niespodziewanym wpadnięciu do wody, szczególnie kiedy dojdzie do pełnego zanurzenia twarzy organizm dziecka w wieku po noworodkowym najczęściej reaguje odruchem podobnym do atawistycznego upozorowania postawy śmierci. Dziecko zupełnie nieruchomieje! Nie próbuje wstać ani nie broni się przed utonięciem i nawet 10 cm głębokości wystarczy aby stało się   nieszczęście!
Wg profesorów nauk medycznych, panów: Schobera i Hoellwarta z Medycznego Uniwersytetu w Grazu w Austrii, jeżeli dojdzie do zanurzenia twarzy (głownie otworów nosowych i ust) dochodzi do wystąpienia atawistycznego odruchu, który nazwali mianem – Todesstellungreflex, co należy z języka niemieckiego tłumaczyć jako: odruch przyjęcia pozycji martwego ciała,  w domyśle – upozorowania śmierci.

Stwierdzono, że nawet 3 – 5 letnie dzieci, które wcześniej nauczono pływać, na wpadnięcie do wody mogą zareagować opisanym odruchem.   Dopiero samodzielnie pływające 8 – 9 latki,  są w miarę bezpieczne !!!

DLATEGO JEŻELI NAD WODĘ WYBIERA SIĘ GRUPA, KTÓREJ TOWARZYSZĄ MAŁE DZIECI, OBOWIĄZKOWO SPOŚRÓD SIEBIE NALEŻY WYZNACZYĆ OSOBĘ, KTÓREJ ZADANIEM BĘDZIE NIEPRZERWANA OBSERWACJA MALUCHÓW!

4.) Równie niedoceniane jest śmiertelne niebezpieczeństwo we własnym ogrodzie! Niewinne małe oczka wodne potrafią być przyczyną tragedii wśród małych dzieci. Żadne inne sytuacje nie powodują takiego zagrożenia jak parę centymetrów wody i kilka sekund nieuwagi opiekunów. Przy ogrodowe płytkie oczka wodne, wanny, beczki na deszczówkę, rowy melioracyjne  itp.,  dla setek małych dzieci są rokrocznie ostatnim przystankiem na ziemi. 
W tym wieku na wyobraźnię maluchów woda jako nieznane środowisko działa magicznie przyciągająco. Nawet te dzieci, które na co dzień wykazują dużo ostrożności i rozsądku nad wodą przechodzą jakby metamorfozę i potrafią demonstrować wręcz nieobliczalne zachowania. Dlatego absolutnie nie wolno dawać wiary we wszelkie obietnice, że się będą trzymać od niej z dala.
Przeprowadzone doświadczenia dowiodły, że kilkuletni maluch pozostawiony stałego dozoru potrafi samodzielnie pokonać nawet metrowej wysokości płotek odgradzający oczko wodne od ogrodu. Wystarczy na chwilę zostawić dziecko samo. Oddalić się do telefonu lub do kuchni aby zamieszać coś w garnku i nieszczęście gotowe, bo autentycznie – to się dzieje niemal bezgłośnie!
     
5.) Pierwsza pomoc!
Jeżeli do wypadku doszło w wyraźnie ciepłej wodzie do nieodwracalnych zmian w korze mózgowej może dojść już i po ok. 2 minutach. Niska temperatura wody zwiększa szansę na przeżycie ale tu nie ma najmniejszego sensu zastanawiać się nad tym jak ciepła lub zimna jest woda lub ile czasu faktycznie upłynęło od momentu zaistnienia wypadku. Każda sekunda jest na wagę życia!
Nie wolno tracić cennego czasu na śledztwo lub telefonowanie. Wezwać pomoc powinien ktoś inny z dorosłych będących w pobliżu. 
Bez zbędnych prób usuwania wody z górnych dróg oddechowych* należy natychmiast przystąpić do ożywiania. Po upewnieniu się, że dziecko nie oddycha i doszło do zatrzymania krążenia, jeśli mamy do czynienia z małym dzieckiem zabieg masażu serca musi przebiegać dużo szybciej niż u dorosłych bo 100 x na minutę. Czyli minimum 5 ucisków klatki piersiowej w ciągu 3 sekund.  Fachowo zaleca się co 15 uciśnięć klatki piersiowej wykonać 3 oddechy.
JEŻELI SKUTKIEM PSYCHICZNEGO OPORU NIE POTRAFISZ ZDOBYĆ SIĘ NA WYKONYWANIE SZTUCZNEGO ODDYCHANIA METODĄ USTA-USTA NIE TRAĆ CZASU I NIEZWŁOCZNIE ZACZNIJ ZABIEG MASAŻU SERCA! TO ZAWSZE BĘDZIE SKUTECZNIEJSZE OD REZYGNACJI Z UDZIELANIA POMOCY!
Kiedyś uważano, że skuteczne reanimowanie może być zapewnione tylko poprzez naprzemienne uciskanie klatki piersiowej i wtłaczanie powietrza drogą usta usta. Dzisiejsza wiedza medyczna uważa, że dużo ważniejszy jest poprawnie wykonany masaż serca bo w ten sposób zachowany jest przepływu krwi przez komórki mózgowe. Krwi, w której zachowana jest jeszcze spora ilość tlenu.

* - wody, która dostała się do płuc nie da się usunąć na miejscu wypadku, więc próba jej wylania będzie tylko stratą cennego czasu.


Tadeusz Gwiaździński, autor bardzo kiedyś popularnego podręcznika dla ratowników „Ratownictwo wodne bez tajemnic” W-wa, Sport i Turystyka 1980.

Podręcznik był tak dalece popularny, iż nielegalnie wydano jego pirackie II wydanie!

Udanego i bezpiecznego wypoczynku nad wodą życzy

Tadeusz Gwiaździński

2 komentarze:

  1. Mój Boże. Do dziś zastanawiałam się czemu mój uwczesny trzylatek (obecnie lat siedem) kiedy przewroócił się w brodziku na basenie - po prostu leżał. Oczywiście stałam obok i od razu go podniosłam, ale do dziś pamiętam jak przez ułamek sekundy stałam nieruchomo niebotycznie zdziwiona że się nie podnosi. Cóż, człowiek codziennie uczy się czegoś nowego, dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest odruch nieco podobny do występującego u zwierząt żyjących w wodzie. U nurkujących np. delfinów, fok lub wielorybów w odpowiedzi na zanurzenie pod wodę dochodzi do drastycznego obniżenia tętna i ciśnienia krwi, która wówczas krąży zaopatrując w tlen tylko najważniejsze dla życia organy.
      Jednym słowem jest to odruch obronny.
      Mam nadzieję, że mój wpis na coś się przyda.
      Pozdrawiam Tadeusz.

      Usuń

Anonimowe i uszczypliwie sformułowane komentarze będą automatycznie usuwane. Niedopuszczalne są także treści zawierające otwartą lub ukrytą reklamę firm lub produktów.

Wczoraj zanotwałem dwa miliony kliknięć na blogu!

Warto wspomnieć, że blog jest czysto amatorskim przedsięwzięciem bez żadnych sponsorów i nie przynosi żadnego dochodu. Dziękuję za zaintere...