poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Miniony weekend był milusi ale fatalny w skutkach.

Znowu byliśmy na grilu za miastem. Było bardzo przyjemnie. Każda z pań przyniosła niedzielne ciasto własnej roboty. Musiałem albo odmówić wszystkim albo spróbować każdego. No bo jak inaczej?
Za karę dzisiaj rano na wadze zobaczyłem 113,- kg :-(

Tadeusz Gwiaździński

niedziela, 12 sierpnia 2018

Stare przyzwyczajenia siedzą w nas bardzo głęboko.

Znaczy głównie mam na myśli staropolską gościnność. I nie idzie tu o namolne namawianie do wódki, przed którą nie ma obrony. Jak się okazuje jeszcze gorzej jest gdy będąc zaproszonym w gościnę przyjdzie ci do głowy odmawiać jedzenia. Nie skutkują żadne argumenty bo każdy jest zbijany twierdzeniem - że jeśli zjesz coś symbolicznie, to ci z pewnością nie zaszkodzi.
W ubiegły piątek i sobotę byliśmy zaproszeni na wieczornego grila na świeżym powietrzu. Aura akurat pofolgowała i nawet tuż przed zachodem słońca trzeba było przywdziewać coś cieplejszego.

Nie trwało nawet kilku minut kiedy gospodarze dostrzegli, że korzystam tylko z bufetu sałatkowego i nie biorę mięsa. Natychmiast przystąpili do ofensywy szermując argumentami typu: przecież ci nie zaszkodzi, że wszystko jest świeżutkie i się nie zatruję, itp., itd. Na koniec oczywiście, najcięższy kaliber w postaci, że widocznie gardzę ich poczęstunkiem. Brakło tylko pytania - to po coś tu przyszedł. Ponieważ i tak od lat przyszyto mi łatkę, że jestem wybredny musiałem sam się zgwałcić do zjedzenia możliwie małego kotleta. Pominięcie pieczywa jakoś mi darowano.
Teraz czuję się źle bo mam wrażenie noszenia ołowiu w żołądku. No i oczywiście natychmiast odbiło się to na wadze. Zamiast zejść poniżej 110, przytyłem nieco ponad kilogram :-(

Tadeusz Gwiaździński

sobota, 11 sierpnia 2018

Co jest dla mnie najtrudniesze w wprocesie niszczenia nadwagi?

Co jest najtrudniejsze w tej diecie? Nie tych 16 godzin przerwy między posiłkami. Choć zanim organizm przywyknie do tego rytmu bywa ciężko to wytrzymać.
Najgorsze jest coś innego. Próbowaliście kiedyś zjeść pachnące śniadaniowe jajo na miękko bez białej bułki posmarowanej masłem? Przecież od dziecka wszyscy mamy wpojone, że to co dobre to trzeba z chlebkiem albo z kartofelkami.
Albo zostawiać nadmiar jedzenia na talerzu kiedy jest się do kogoś zaproszonym? W rodzinnym domu było w kółko powtarzane - dopóki nie zjesz do końca, nie masz prawa wstać od stołu.

Samozaparcie i dyplomacja to są nieodłączne cechy skuteczności każdej diety.

Tadeusz Gwiaździński

piątek, 10 sierpnia 2018

Wreszcie nadal chudnę!

Stale czytający tego bloga wiedzą, że od dawna ze zmiennym powodzeniem walczę
z nadwagą.
W czerwcu ubiegłego roku rozpocząłem od poziomu 123 kg.
Do czerwca tego roku schudłem 10 kg
Powoli acz skutecznie bo mi mój kardiolog odradził wszelkich spektakularnych
akcji typu głodówki itp.
I niestety przez ostatnie prawie 3 miesiące zatrzymało mi się na poziomie 112 - 113.
Czego bym nie robił waga raczej wzrastała niż się pomniejszała. Przyznaję ze skruchą,
że nie każdego dnia dotrzymywałem w pełni przyjętych zasad, które brzmią:
żadnych słodyczy ani alkoholu oraz między ostatnim posiłkiem dnia poprzedniego
a pierwszym dnia następnego nie mam prawa nic jeść przez minimum 16 godzin.
Nie jest to łatwe kiedy otoczenie opycha się w porze kolacji różnymi wspaniałościami.
Przy tym ręczę Wam, że w moim przypadku jest to bardzo skuteczne.
Od mniej więcej tygodnia restrykcyjnie przestrzegam wspomnianej zasady.
No i wreszcie jest skutek. Dzisiaj rano zobaczyłem na domowej wadze 110,7 kg!!!
Tego nie było od blisko 30 lat!
Czekam na zejście poniżej 110!!!

Tadeusz Gwiaździński

wtorek, 7 sierpnia 2018

Zupa szczawiowa - bo akurat mamy wszystko świeże.

Zupa o kwaskowym smaku. Choć zazwyczaj podaje się na gorąco ze względu na panujące upałymożna także podać na letnio ciepło. Koniecznie z połówką jaja ugotowanego na twardo.
Wierzącym w bajki o szkodliwym cholesterolu w żółtkach jaj* - dla odmiany można podać z gotowanymi lub podsmażonymi ziemniakami.

Zupa szczawiowa koniecznie z jajem na twardo. W niektórych domach niesłusznie zapomniana.
Składniki:
1,5 szklanki posiekanych liści szczawiu ogrodowego
0,5 białej cebuli
2 łyżki kwaśnej śmietany
1 łyżka sklarowanego masła względnie oleju rzepakowego
2 l bulionu warzywnego
300 g warzyw jak na rosół
2 - 3 ziemniaki średniej wielkości
po 1 jaju ugotowanym na twardo na każdą porcję

Wykonanie:
warzywa umyć, obrać i pokroić w kostkę wielkości grochu. Tak samo przygotować ziemniaki.
Często mieszając wszystko razem krótko przesmażyć ma sklarowanym maśle. W dietetycznej wersji na oleju.
Zalać gorącym bulionem i pod przykryciem do miękkości gotować na maleńkim ogniu ok. 15 - 20 minut.
Osobno przesmażyć drobno pokrojoną cebulę z drobno posiekanym szczawiem. Z wywaru odlać szklankę płynu i zalać szczaw z cebulą. Dodać kwaśną śmietanę i zmiksować blenderem ale nie na kompletną miazgę. Wlać do zupy i nadal na małym pogotować dalsze 5 minut.
Podawać w głębokich filiżankach z dodatkiem jaja ugotowanego na twardo.
Osobno można podać okraszone gotowane ziemniaki.

* - w 1907 roku pewien rosyjski (nie mylić z "radziecki") uczony karmiąc doświadczalne króliki jajami ugotowanymi na twardo zauważył, iż ma to wpływ na ogromny przyrost poziomu cholesterolu we krwi tych zwierząt. Prawdopodobnie owa obserwacja miała wpływ na rozpętanie prawdziwej paniki na temat spożywania kurzych jaj. Jak się dzisiaj okazało, jaja nie szkodzą żadnemu zdrowemu organizmowi i to w żadnej ilości.
Po pierwsze. Od kiedy to króliki żywią się jajami gotowanymi na twardo?
A po drugie jeżeli nawet, to medycy w USA już dawno stwierdzili, że to nie wysokość poziomu cholesterolu we krwi ma wpływ na zaistnienie zawału serca. Taki sam procent osób z niskim poziomem co i z wysokim, ulega temu niebezpiecznemu zjawisku.
Panikę rozpowszechniał i nadal rozpowszechnia wszechobecny przemysł farmaceutyczny bo zarabia miliardy dolarów rocznie na tabletkach obniżających cholesterol we krwi.
Owe preparaty mają tyle szkodliwych działań ubocznych, że mogą prowadzić do faktycznie niebezpiecznego rozstroju zdrowia.

Tadeusz Gwiaździński

piątek, 3 sierpnia 2018

Błyskawiczna przystawka bez mięsa. Biały kozi ser z cytrynowym jogurtem.

Szybka przekąska akurat na letnie dni.


Składniki:
250 g białe koziego sera
2 - 3 łyżki oleju rzepakowego do smażenia
pół szklanki tłustego jogurtu
1 kieliszek likieru cytrynowego
1 średniej wielkości cukinia
małe słodkie pomidory
liście sałaty
sól
czarny pieprz prosto z młynka

Wykonanie:
ser pokroić na kawałki wielkości 2 pudełek z zapałkami. Obieraczką do jarzyn pociąć cukinię na cienkie podłużne plastry. Każdy kawałek sera zawinąć w 2 plastry cukinii. Obustronnie szybko przesmażyć na oleju.
Jogurt doprawić solą, pieprzem i szybko wymieszać z mocno schłodzonym likierem cytrynowym.
Podawać jak na zdjęciu.

Tadeusz Gwiaździński

wtorek, 31 lipca 2018

Makaron tagliatelle z resztkami pieczonej kaczki.

Znowu makaron? Tak bo większość moich znajomych uwielbia takie dania.
Często po wyserwowaniu pieczonej kaczki pozostają smakowite resztki, z którymi nie wiadomo co począć. Na północy Włoch takie zaimprowizowane danie nie rzadko można napotkać w tamtejszych restauracjach.

Na stół z reguły podaję na patelni. W ten sposób potrawa dłużej trzyma ciepło.
Składniki:
400 g włoskiego makaronu tagliatelle
 2 łyżki masła
1 średniej wielkości cukinia (nie obowiązkowo)
1 - 2 szklanki drobno pokrojonych resztek pieczonej kaczki rzazem z sosem spod pieczeni
1 łyżka masła + 1 łyżka oliwy z oliwek do podsmażenia cukinii
sól
2 łyżki wysokogatunkowej oliwy z oliwek
sól
czarny pieprz prosto z młynka

Wykonanie:
makaron ugotować wg zasad. W tym czasie mocno podgrzać drobno pokrojone resztki pieczonej kaczki. Ugotowany makaron odcedzić i kolejno odparować dodając 2 łyżki masła. Wszystko razem wymieszać. Doprawić solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Podlać oliwą z oliwek.
Kto ma i lubi może danie uzupełnić pokrojoną w drobną kostkę cukinią, podsmażona na maśle.
Podawać natychmiast na podgrzanych talerzach.

Tadeusz Gwiaździński

Miniony weekend był milusi ale fatalny w skutkach.

Znowu byliśmy na grilu za miastem. Było bardzo przyjemnie. Każda z pań przyniosła niedzielne ciasto własnej roboty. Musiałem albo odmówić ws...