sobota, 25 listopada 2017

Drożdżowe pampuchy do barszczu ukraińskiego oraz chlebek do przystawek.Pampuch

Wygrzebane w starych rodzinnych rękopisach.
O tym, że do barszczu ukraińskiego można podać drożdżowe "pampuchy" pieczone z dodatkiem gęsiego smalcu mało kto dziś pamięta. Obok zastąpienia masła gęsim smalcem szczególnie godne przypomnienia jest dodawanie  do ciasta drożdżowego mąki z pszenicy o nazwie samopsza.*
To są stare zasady, których nawet nie wszystkie babcie pamiętają.

Drożdżowe pampuchy powinno się jeść na świeżo. Na drugi dzień już nie będą tak dobre.
Składniki:
400 mąki pszennej* - typ 700 (+ 50 g do zaczynu)

30 g drożdży 
0,5 płaskiej łyżeczki cukru 
1 szklanka mleka 
125 g smalcu wytopionego z gęsiego tłuszczu 
3 żółtka 
1 łyżeczka soli

Maślana polewa czosnkowa
50 g masła 
1 - 2 ząbki czosnku (w ilości wg indywidualnego upodobania) 
spora szczypta soli

czwartek, 23 listopada 2017

Naleśniki z mąki na bazie prapszenicy samopsza*.

* - Pszenica samopsza. Na rynku niemal nie do kupienia chyba, że w specjalistycznych sklepach.
W Austrii i w Niemczech np. w Reformhaus.

Krokiety z mąki samopsza podlane masłem z czosnkiem i podane do czerwonego barszczu.
Polska nazwa "samopsza"  brzmi trochę obco bo praktycznie z niczym się nie kojarzy. Nawet nie jest łatwo ją zapamiętać.
Po niemiecku - "Einkorn" czyli "pojedyńcze ziarno".

Rzeczywiście kiedy bliżej się przyjrzeć, jest różnica. Klasyczna pszenica występuje w postaci podłużnych żółtawych ziaren, które mają formę jakby wzdłużnie połączonych dwóch jednostek.
Podobnie jak w pękniętych po środku ziarnach kawy
W przypadku samopszy  mamy do czynienia ze szczupłym brązowym pojedyńczym ziarnem.

Wujek Google pisze, że jest to prastara odmiana zawierająca dużo więcej glutenu niż klasyczna rosnąca łanami na naszych polach. Faktycznie znana jest ludzkości od z górą 7.000 lat.
Pochodzi z okolic Eufratu i Tygrysu. Ze względu na bogatą zawartość związków mineralnych jest od jakiegoś czasu przedmiotem zainteresowania zdrowego żywienia.
Ziarna można gotować z jarzynami, w krupniku albo nawet na podobieństwo risotta.
Rzeczywiście ma dużo glutenu. Kiedy zagniatałem ciasto na chleb z tej mąki, wiecznie kleiło mi się do kuchennego blatu.
Naleśniki z tej mąki są bardziej twarde od tych z klasycznej pszenicy i w zasadzie nie za bardzo nadają się do podawania na słodko.
Rwą się podczas zwijania z nadzieniem a i samo smażenie nie jest łatwe. Nie da się ich usmażyć w cienkiej wersji bowiem ciasto natychmiast ścina się na patelni i trzeba uzupełniająco zalewać wolne miejsca. Osobom bez dostatecznej praktyki w kuchni - nie radzę brać się za taki wyczyn. Za to dbającym o zdrowie polecam z całego serca.

środa, 22 listopada 2017

Nie wstaniesz od stołu dopóki nie zjesz obiadu do końca!

To zdanie od czasów dzieciństwa nadal brzęczy mi w uszach. Także wielokrotnie powtarzane, że wyrzucanie jedzenia jest ciężkim grzechem. Przecież coś takiego jak racjonalne zagospodarowywanie resztek wszyscy mamy w genach.
Idąc śladem tej maksymy wczoraj wieczorem zostałem zobligowany do zjedzenia kolacji.
Rano rezultat poddania się obowiązkowej oszczędności zamanifestował się na wadze.
Z wczorajszych 112,8 waga dzisiaj rano pokazała 114,-!
Także ciśnienie krwi skoczyło ze 137/75 na 141/81

Z tego płynie wniosek, że kiedy dochodzi do przeglądu zapasów w lodówce lepiej jest wyjść z domu bo od papusiania starych kotletów się nie wykręcisz.

Tadeusz Gwiaździński

wtorek, 21 listopada 2017

Cranberry* - orange, konfitura z żurawiny i soku z pomarańczy do światecznych mięs

Nieuchronnie zbliżają się Święta Bożego Narodzenia no i oczywiście Nowy Rok 2018.
Z wymienionymi okazjami także - szaleństwo karnawałowe. Kiedy właśnie nie jak we wspomnianej porze piecze się tyle indyków gęsi i kaczek. Przepis poniżej zamieszczony należy do tradycji rodzinnych. Taka kwaśno słodka konfiturka wspaniale nadaje się do wymienionych pieczystych oraz wszelkich krojonych wędlin podawanych na zimno. Nie zapominajmy o tym, że także wyśmienicie podkreśla walory smakowe wszelkich dań smażonych w panierce. A już jako składnik sosu Cumberladnd ma wszystko pod sobą.
Warto jest zabrać się za to teraz kiedy w sklepach i na straganach można nabyć świeże kanadyjskie cranberry*. 

Kto raz spróbował takiej domowej konfitury ten nigdy nie da się namówić na taką z masowej produkcji.
Składniki:
1 kg kanadyjskiej żurawiny (cranberry*)
2 - 3 twarde, ale dojrzale gruszki
500 g cukru żelującego
15 - 20 g pektyny (ilość zależy od stopnia żelowania konfitury)
sok świeżo wyciśnięty z 2 - 3 pomarańczy

sobota, 18 listopada 2017

Łakomstwo natychmiast ukarane.

Wczoraj w zobowiązującym towarzystwie zostałem zgwałcony do zjedzenia pączka, bo pani domu zagroziła, że się śmiertelnie obrazi.
Później na takich samych zasadach zmuszono mnie do zjedzenia zwiększonej porcji obiadowej.
Bez ogłaszania wyrok za wykroczenie został wykonany na pniu.
Dzisiaj rano waga pokazała 113,8 - (wczoraj 113,2)
A miałem solidny zamiar i nadzieję zejść dzisiaj poniżej 113!
Czyli co jest ważniejsze? Czy moje zdrowie czy święty spokój w towarzystwie? Chyba tam więcej nie pójdę. (?)

Zamiar nadal trwa. Zobaczymy jaki wynik będzie jutro?

Czyli tylko zachowanie dyscypliny prowadzi do celu.

Tadeusz Gwiaździński

Radosny meldunek z pola walki z nadwagą.

Trwające nadal żelazne postanowienie o redukcji zbędnych kilogramów powziąłem w kwietniu bieżącego roku.
Wtedy na starcie waga pokazywała smutnie i zdrowo ponad 122 kg
Po kilkunastu tygodniach udało mi się osiągnąć poziom 115,-
I tak to trwało na przemian (z efektem Jo Jo między 115 a 117) przez następnych kilka tygodni.
Raz było na plus, drugi razem na minus. Wszystko dlatego, że  nie zawsze udawało się zachować dyscyplinę. A to było się w podróży. A to ktoś zaprosił na wieczorne przyjęcie lub innym razem miało się gości u siebie. Wtedy było się zalanym lawiną męczących pytań.
A czemu nie jesz (?) a czemu odmawiasz alkoholu (?) Przecież zawsze jadłeś wieczorem, przecież zawsze piłeś wino do jedzenia? I jak zwykle domagano się abym tym razem uczynił wyjątek.

Dlatego jeśli mi dzisiaj ktoś za stołem odmawia tego czy tamtego, doskonale to rozumiem i nie namawiam.

Przypomnę, że nie stosuję żadnej ze znanych i opisanych diet.
Staram się nie jeść pieczywa a w szczególności białego. Także potraw zawierających białą mąkę pszenną.
Na śniadanie przeważnie jadam płatki owsiane na mleku.
Obiad do syta i nawet jeśli trzeba to tłusto.
Kolacje są absolutnie wykluczone.
Cała tajemnica polega na tym, że od ostatniego posiłku dnia poprzedzającego do śniadania dnia następnego powinno upłynąć ok. 16 godzin. Podczas pierwszych kilku tygodni nie było to łatwe ale do wszystkiego można się przyzwyczaić.
Jeśli któregoś dnia mi się to nie uda nie robię z tego dramatu. Nie dało się to nie. Jutro będzie lepiej.

I dzisiaj rano wreszcie zobaczyłem wynik 113,2 kg! Radości nie było końca!
Po cichu liczę na to, że do Świąt powinienem zejść poniżej 110 a to już będzie ogromnym sukcesem. A jeszcze większym aby nie powrócić do dawnych skłonności.

Tadeusz Gwiaździński

piątek, 17 listopada 2017

Südtiroler* Alpenstrudel czyli strudel z jabłkami. Raz inaczej bo na kruchym cieście!

Wykonanie tego deseru wymaga nieco doświadczenia w kuchni ale za to gotowy produkt wnosi na stół niesamowicie pozytywne przeżycie smakowe.

Kroić wolno dopiero po całkowitym ostygnięciu ciasta. Inaczej nie da się go serwować na talerze deserowe.
Składniki: (na ilość ciasta, która wystarczy do wykonania
3 warkoczy strudla 30 x 10 cm)
350 g słabej mąki (Typ 400 - 450)
250 g masła
150 g miałkiego cukru (nie mylić z cukrem pudrem!)
3 żółtka
szczypta soli
skórka świeżo starta z 1/2 cytryny i 1/2 pomarańczy

1 roztrzepane jajo do smarowania ciasta przed wstawieniem do pieca

Cienko rozwałkowane kruche ciasto w czasie pieczenia łatwo ulega pękaniu. Jednak w tym przypadku nie ma to najmniejszego wpływu na doskonałość smaku strudla.