czwartek, 31 maja 2018

Świeża makrela w pomidorach doprawiona czosnkiem i curry.


Świeża makrela w pomidorach z curry

Doskonałym uzupełnieniem są tegoroczne ziemniaki smażone na patelni.
Składniki:
1 świeża makrela (450 - 500 g) - albo w zastępstwie świeże śledzie - NIE SOLONE!
0,5 puszki pomidorów
0,7 szklanki bulionu rybnego
1 ząbek czosnku
0,5 łyżeczki mączki kartoflanej
pieprz cytrynowy - (kto ma najlepszy będzie oryginalny tajski pieprz cytrynowy*) albo świeżo zmielony biały pieprz i nieco świeżo startej skórki cytrynowej

1 płaska łyżeczka sproszkowanej przyprawy curry (kto ma daje zamiast po 0,5 płaskiej łyżeczki przyprawy vadouvan i sproszkowanej przyprawy curry)
1 łyżeczka soku z cytryny
pieprz cayenne (w ilości wg własnego uznania)
1 - 2 duże ziarna ziela angielskiego
sól
oliwa z oliwek

Wykonanie:
makrelę sfiletować. Przy pomocy odpowiedniej pincety pozbawić ości.

Przed smażeniem obowiązkowo należy usunąć ości.
Po stronie mięsa doprawić tajskim pieprzem cytrynowym. 
Ewentualnie wyżej zaproponowanymi przyprawami. 
Odstawić pod przykryciem w temperaturze pokojowej na 20 minut.
W tym czasie zagotować bulion rybny. Dodać pomidory z puszki, zmiażdżony czosnek, wymieszać i chwilę pogotować. Doprawić solą, sokiem z cytryny, przyprawą vadouvan i curry względnie samą przyprawą curry. Ziarna ziela angielskiego przed dodaniem zmiażdżyć brzeszczotem noża.
Gotować powoli i po upływie ok. 5 minut zagęścić mączką kartoflaną.
Od tej pory często mieszając na maleńkim ogniu gotować przez minimum 15 minut.

Filety pokroić na porcje i w małej ilości oliwy z oliwek krótko przesmażyć po stronie skóry. 

Jeżeli kawałki ryby natychmiast po położeniu na patelni zaczną się kurczyć, jest to najlepszy dowód na ich świeżość.
Po upływie 1 minuty lekko posolić. Szybko przenieść do lekko wrzącego sosu pomidorowego kładąc skórą do góry. Zmniejszyć ogień do minimum.

Po 4 - 5 minutach podawać z ziemniakami z patelni jak na tytułowym zdjęciu.

* - pieprz cytrynowy z Sumatry - dziko rosnący Anadliman Pfeffer; niestety rzadko spotykany na rynku; jako przyprawa do ryby jest dużo lepszy od stosowania  soku cytrynowego ponieważ cytryna nieodwołalnie wnosi dużo własnego smaku do potrawy. Natomiast wspomniany pieprz daje i kontrast smakowy i subtelny zapach cytryny, nie ingerując jednocześnie w pierwotną naturę filetu.
Ręczę, że warto się o tym przekonać na własnym podniebieniu.

Tadeusz Gwiaździński

2 komentarze:

  1. Dałeś trochę czadu z tymi komentarzami.U mnie tez nie moga komentować anonimowi.
    Tadziu, jak żyję nie spotkałam w sklepie świeżej makreli. A tu to nawet nigdzie nie widziałam stoiska ze świeżymi rybami, nie mówiąc o jakimś sklepie rybnym. Z ryb mrożonych to spotkałam tylko filety z łososia.No i nieśmiertelne "paluszki rybne", czyli nie wiadomo co zamrozili w tej panierce.
    Ale przepis mi się podoba.A może go wypróbować na łososiu? Też tłusta ryba, jak makrela.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęło się od tego, że lawinowo zaczęły napływać przeróżne treści w różnych językach. Często w niezrozumiałym angielskim. Także polskie reklamy udzielania pożyczek. Oznaczałem jako spam ale nie pomagało. Znajomy informatyk uznał, że to są bzdury wysyłane przez jakiś automat, którego nie da się zlokalizować. Aby się tego pozbyć poradził aby na kilka dni zablokować możliwość wysyłania komentarzy a później przejść do możliwości przez zalogowanie się.

      Co do świeżej makreli. Blog jest czytany w 126 krajach świata więc wśród czytelników jest sporo osób mających dostęp do najwyszukańszych gatunków ryb. Więc czasem publikuje i takie rzeczy jak świeża makrela.
      Jeżeli chcesz ją czymś zastąpić to raczej świeżym śledziem niż łososiem. Powodzenia i pozdrawiam serdecznie.
      Tadeusz

      Usuń

Anonimowe i uszczypliwie sformułowane komentarze będą automatycznie usuwane. Niedopuszczalne są także treści zawierające otwartą lub ukrytą reklamę firm lub produktów.

Miniony weekend był milusi ale fatalny w skutkach.

Znowu byliśmy na grilu za miastem. Było bardzo przyjemnie. Każda z pań przyniosła niedzielne ciasto własnej roboty. Musiałem albo odmówić ws...