wtorek, 19 czerwca 2018

Domowy chłodnik rodem z Wilna.


Mimo wiosny w kalendarzu za oknem pełnia lata. Wobec tego mam nadzieję, że ten przepis przyda się jak znalazł.

Jajo do chłodnika nie powinno się gotować dłużej niż 7,5 minuty!
Rodzinny chłodnik wileński

Składniki:
w oryginale stosuje się  0,25 l zakwasu buraczanego
(lub dzisiaj w zastępstwie  0,20 l intensywnego barszczu z czerwonych buraków + 5 łyżek koncentratu buraczanego +koniecznie  sok z cytryny)
0,25 l świeżej gęstej słodkiej śmietany
0,5 l zsiadłego mleka (najlepiej wiejskiego!)
w zastępstwie tłustego  jogurtu lub maślanki

sól i cukier puder do smaku
kto lubi może rozcieńczyć chłodnik dodając 0,25 - 0,50 l chudego bulionu warzywnego
1 pęczek drobno posiekanego świeżego kopru
1 pęczek drobnego szczypiorku, posiekanego jw
na Litwie dodawało się 1 czubatą łyżeczkę startej na drobnym tarle cebuli
1 średniej wielkości świeży ogórek
1 średniej wielkości ogórek konserwowy lub kiszony (nie obowiązkowo)
kilka czerwonych rzodkiewek
jaja ugotowane na twardo
w luksusowym wydaniu gotowane szyjki rakowe lub pieczona cielęcina

Wykonanie:
płynne składniki wymieszać ze sobą. W wypadku zastosowania koncentratu z buraków wymieszać go z 0,5 szklanki barszczu i tylko raz krotko zagotować i ostudzić przed wymieszaniem z resztą składników.
Dodać koper, szczypiorek, ew. łyżeczkę cebuli startej na miazgę. Ogórki obrać ze skóry i pokroić w grubą zapałkę o długości ok. 2 cm. i na koniec dodać 0,5 szklanki tak samo pokrojonych rzodkiewek. Doprawić solą i odrobina cukru pudru.
Odstawić do lodówki na minimum 3 godziny aby wszystkie składniki zdążyły połączyć się smakowo

Podawanie:
podaje się na zimno w głębokich talerzach lub w obszernych głębokich filiżankach. Na dnie każdego talerza układa się po 1 jaju ugotowanym na twardo, pokrojonym na ćwiartki.

O tym jak drobno będą pokrojone składniki w chłodniku najczęściej decydują przyzwyczajenia rodzinne.

Na uroczystych przyjęciach porcje chłodnika można uświetnić łyżką gotowanych szyjek rakowych lub chudej pieczeni cielęcej pokrojonej w drobne paski.
(osobiście wolę cielęcinę)

Tadeusz Gwiaździński

2 komentarze:

  1. Ja lubię, ale mój nie jada "czegoś takiego". Widać mamusia tego w domu nie dawała;))
    Ale zamiast zsiadłego mleka (wiejskiego mleka wszak nie ma) daję jogurt naturalny, tu- grecki. I nie dodaję rzodkiewek oraz szczypiorku.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że aby dzisiaj mieć takie zsiadłe mleko, które można było kroić nożem to trzeba mieć własne gospodarstwo a w nim dojne krowy. Ponieważ nie mam robię podobnie. Też zastępuję je gęstym tłustym jogurtem.
      A na tzw. niejadków nie ma sposobu. Jedyną radą (sposobem) jest omijać.

      Usuń

Anonimowe i uszczypliwie sformułowane komentarze będą automatycznie usuwane. Niedopuszczalne są także treści zawierające otwartą lub ukrytą reklamę firm lub produktów.

Antrykot z jelenia na dwa sposoby.

Gdy w gronie znajomych ma się myśliwego to pod koniec sezonu łowczego dość często dostaje się w upominku różne dary lasu. Głównie dlatego, ż...