wtorek, 19 grudnia 2017

Która kawa jest zdrowsza? Z cukrem czy bez?

Na licznych spotkaniach towarzyskich przed Świętami, ciągle i ciągle spotykam się z upartym twierdzeniem, że dla dobra zdrowia nie należy pić gorzkiej kawy.

Powinno się pić taką jaka mi smakuje.
I nie idzie tu tyle o sam smak co o brak cukru. Szermierze owego twierdzenia głoszą, iż kawa musi być słodzona bowiem kofeina obniża poziom cukru we krwi co w konsekwencji grozi poważnym zachwianiem równowago w organizmie.
Na potwierdzenie cytują informację o tym, że Arabowie, Włosi i inne narody południowe piją mocno słodzona kawę.
Wobec tego komu tu należy wierzyć?
Faktycznie kofeina działa obniżająco na poziom cukru we krwi, tyle że zawartość owego alkaloidu w jednej filiżance jest tak mała, iż nie może mieć skutecznego wpływu na prawidłowość funkcjonowania naszego organizmu. Po drugie stymulujące działanie kofeiny ustępuje szybciej niż czas trwania absorbcji cukru do krwiobiegu. Po trzecie gdyby faktycznie kawa bez cukru miała aż tak dramatyczne w skutkach działanie, już od setek lat znalazłaby się na liście zakazanych produktów.

Po czwarte sondaże na ten temat przeprowadzono na drodze aplikowania osobom badanym chemicznie czystej wyizolowanej kofeiny, która przecież jako taka nie występuje w przyrodzie. Takie same wnioski o szkodliwości kofeiny wyciągnięto podając ów czysty  alkaloid wyczynowym sportowcom.
Ta sprytna bajeczka o konieczności słodzenia jest rozpowszechniana przez lobby przemysłu spożywczego a w szczególności jego gałęzi zajmującej się produkcją i podażą cukru.
Cytowanie mocnego słodzenia kawy w krajach południowych ma być potwierdzeniem tej teorii.
Jednak kto się choć trochę interesuje tematem wie, że w tamtej strefie geograficznej kawę wypala się z dużo mocniej niż w naszej części Europy. Skutkiem mocnego palenia kawa nabiera drastycznie gorzkiego smaku, który łatwo można zneutralizować na drodze intensywnego słodzenia. Z tego powodu od wieków weszło to do przyzwyczajeń smakowych. Notabene pierwsi smakosze kawy w XVI wieku słodzili ją miodem i nie mieli zielonego pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak kofeina. Cukier wymyślono wiele wiele lat później. A więc czemu nie słodzimy kawy miodem?

Jedno jest wiadome. 2 - 4 filiżanki kawy dziennie (i to obojętnie z cukrem czy bez!) zapobiegają stresom i zapadaniu na choroby nowotworowe. Tak twierdzą ostatnie twierdzenia klasycznej medycyny.

Tadeusz Gwiaździński

2 komentarze:

  1. Bardzo lubię kawę. Staram się nie pić jej więcej niż dwie filiżanki dziennie. Bardzo się cieszę, że obniża poziom glukozy we krwi, bo niestety, muszę uważać na cukier. Pierwszy raz słyszę o tak dobroczynnym działaniu czarnego naparu. Od bardzo wielu lat nie słodzę kawy ani herbat wszelakich i nie byłabym w stanie przełknąć ich nawet z niewielką ilością cukru:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lekarze twierdzą, iż nawet 4 i więcej filiżanki kawy dziennie bardziej pomagają niż szkodzą. Z wyjątkiem oczywiście osób cierpiących z powodu niedomogi układu krążenia lub trawiennego. To działanie kofeiny obniżające poziom cukru we krwi skutkuje tylko przez kilka minut więc nie może być uważane za terapie leczniczą.

    OdpowiedzUsuń

Anonimowe i uszczypliwie sformułowane komentarze będą automatycznie usuwane. Niedopuszczalne są także treści zawierające otwartą lub ukrytą reklamę firm lub produktów.

Siadł mi ekran w laptopie.

Pan technik podejrzewa, że nie da się wykluczyć awarii procesora. Zanim do tego dojdzie raczej musi potrwać - powiedział. Jeśli naprawa się...