środa, 13 grudnia 2017

U progu alpejskiej kuchni - Restauracja i Hotel Doellerer'a w Gollingu

Zbliża się gorący okres wyjazdów w śnieżne okolice na narty. Okres Świąt, Sylwestra i ferii zimowych. Z tego co wiem sporo czytelników tego bloga pojedzie pojeździć na nartach.
Tym, którzy wybierają się w  austriackie Alpy od serca polecam odwiedziny w Hotelu i restauracji Doellerer* w miejscowości Golling** tuż u samego przedproża górskiego pasma.
Na miejscu także sklep z mięsem i wędlinami własnego wyrobu o legendarnej już jakości. Króluje kuchnia alpejska. W karcie nie znajdziesz prawie niczego poza miejscowymi produktami.
Wprawdzie w menu napotkasz na "Alpejskie małże św. Jakuba" ale w rzeczywistości danie nie ma nic wspólnego z morzem bowiem jest to wołowy szpik kostny przycięty na surowo na kształt wspomnianych małży.
Ja wspomniałem do interesu przylega delikatesowy sklep z wędlinami oraz dwie restauracje do wyboru. Dość przystępnie cenowo można się posilić zasiadając w zwykłej gospodzie. Kto pragnie komfortowo powinien zamówić stolik w specjalnej restauracji dla smakoszy.
Gdzie nie zasiądziesz jeść dają pysznie. Tak jest jest na obu salach choć ze zrozumiałych względów występuje zauważalna różnica cenowa. Przykładowo w gospodzie ceny wahają się od 7 do 30 €.
Inaczej dla smakoszy. Za 6 daniowe menu  (bez napojów) trzeba zapłacić 129 €. (grudzień 2017)
Generalnie - rezerwacja nie jest wymagana ale bardzo wskazana. Często nie ma nawet pół wolnego miejsca.

Kaszanka własnego wyrobu podana w gospodzie na gorącej kiszonej kapuście. Czegoś równie wspaniałego nie miałem okazji jeść w swoim całym życiu. Autentyczna rewelacja!
Na sali dla smakoszy ceremonia zaczyna się od serwowania licznych maleńkich pysznych "hapsików" na zaostrzenie apetytu. Tych cudeniek nie ma w karcie.
Ku zaskoczeniu na stole nie ma ani pieczywa ani zwyczajowych smarowidełek. (jak w innych lokalach tego typu)

Jedna z takich przekąseczek - tatar (a w zasadzie "tatarek") z jelenia z buraczanym sosikiem.

Kalejdoskop alpejskiej kuchni otwiera wiejska zupa z serwatki, która pozostała po wyprodukowaniu żółtego sera z kawałkiem wędzonego selera jako wkładką.

Zupa swoim smakiem z bardzo daleka przypomina polski żurek. Natomiast wędzonego selera nie da się z niczym porównać. Świetna ciekawostka.
Potem zaczyna się seria małych przystawek.

Bardzo oryginalna przystawka z pstrąga z górskiego strumienia z rzodkiewką i lekko doprawionym sosem z maślanki.
Kolejno taki sam pstrąg ze świeżymi ziołami i płatkami kalarepy ukrojonej cienko jak bibułę.
Po zimnych przystawkach następuje przerwa i wtedy kelnerki podają jeszcze ciepły razowy wiejski chleb z przepysznie przypieczoną skórką. Ciekawostką jest, że pieczywo nie jest krojone a rwane ręcznie przez kelnerkę przy stoliku gościa.

Na zdjęciu od lewej: smarowidełko z masła i rozdrobnionego boczku, doprawione octem; obok na deseczce oszałamiająco pachnące alpejskie świeże masło; poniżej cieniutko ukrojone płatki szynki z jelenia.
Druga część przystawek. Tym razem na ciepło.

Grasica cielęca z sosem spod pieczeni cielęcej.
Przyszła pora na drugie danie.

Polędwica z sarny z cebulką szalotką doprawioną szlachetnym octem balsamico.
Dalej:
Ossobuco z jagnięcia z rewelacyjnym ziemniaczanym puree i jagodami jarzębiny.
Na deser kompletne zaskoczenie. Śliwki dodatkowo doprawione solą, z czekoladą i cieniutkimi surowymi plastrami pieczarek, zasłaniającymi wszystko co jest pod spodem.

Jeśli nie wiesz co to jest, w życiu nie zgadniesz co masz pod spodem.
Następnego dnia obfitość śniadania przewyższa niejeden żołądek jeszcze pełny od wczorajszej kolacji. W powszechnie dostępnym bufecie znajduje się głównie pieczywo, masło, dżemy i sałaty.
Za bombowy pomysł uważam sposób podawania wędlin i serów.  Ponieważ wspomniana masarnia znajduje się wewnątrz budynku hotelowego, idzie się tam z pustym talerzem gdzie personel błyskawicznie na świeżo kroi ci wskazane wędliny i twarde sery.
Także karta dań jajecznych zdumiewa swoim bogactwem.

Śniadaniowe jajo na miękko podane w podgrzewanej szklance.
Dojazd. https://www.doellerer.at/kontakt
Ok. 35 km autostradą A-1 od Salzburga w kierunku na Villach, zjazdem na Golling. Jest to ostatni zjazd przed pierwszymi alpejskimi tunelami.
Lub jadąc od strony Villach najbliższym zjazdem za Pongau - na Golling. Zaraz za dwoma niemal połączonymi  tunelami o długości po 2 km.
Od zjazdu jest już przysłowiowy rzut beretem drogowskazami do miasteczka.
Hotel z restauracją i masarnią znajduje się po prawej stronie tuż przy wjeździe do centrum.
Ogromny szyld Doellerer uniemożliwia pobłądzenie.

Nawet jeżeli nie masz ochoty tam nocować polecam wpaść choćby do masarni po zakupy. Szczególnie po opisaną kaszankę i także kiszkę pasztetową z cebulą przyjeżdżają smakosze nawet z Monachium. Także bogaty wybór pysznych pachnących świeżością szynek wzbudza należny szacunek i apetyt.

Genießhotel Döllerer (3 Hauben*** Lokal)
A - 5440 GOLLING
Markt 56
Tel. z zagranicy +43 (6244) 4220-0
Tel. z terytorium Austrii: 06244 4220-0
E-mail: office@doellerer.at 

*   -    Doellerer - od nazwiska właściciela;
młody szef kuchni i właściciel w towarzystwie innych sław gastronomicznych często występuje w państwowej telewizji. Obecnie gotuje (grudzień 2017) od poniedziałku do piątku od godziny 14-tej, program ORF 2.
Po przejęciu całego interesu od ojca postanowił postawić na kuchnię z wyższej półki. Szybko piął się w górę po szczeblach sławy i obecnie może się poszczycić zdobyciem trzeciej "Hauby".

** -    Golling - urocze czyściutkie miasteczko tuż u podnóża Alp. Obok licznych innych restauracji i hoteli, także gęsta sieć godnych polecenia małych przytulnych sklepów. Doskonały wybór miejscowej mody dla pań.

*** - "Hauben Lokal" - w Austrii restauracjom z wyróżniającą się kuchnią przyznaje się tzw. "Hauby" - od 1 do 4. Jest to miejscowy odpowiednik gwiazdek Michelina.

Tadeusz Gwiaździński

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Anonimowe i uszczypliwie sformułowane komentarze będą automatycznie usuwane. Niedopuszczalne są także treści zawierające otwartą lub ukrytą reklamę firm lub produktów.

ABC młodych ziemniaków

Powoli nadchodzi pora na młode ziemniaki na naszych stołach. Choćby z samym masłem i zieloną pietruszką (lub koperkiem) stanowią wspani...