piątek, 6 grudnia 2019

Mielone z indyka z tymiankiem, mizerią i popieprzonym sosem.

Mielone z mięsa indyczego pod pieprzowym beszamelem.
Powtórka na prośbę stałej czytelniczki.

Mały błąd w diecie bo w beszamelu znajduje się 1 łyżeczka mąki pszennej. Ale traktuję to jako mały grzeszek, który da się wybaczyć.
Składniki:
400g drobno zmielonego mięsa z indyka
2 jaja
4 - 5 łyżek tartej bułki
1 łyżeczka posiekanych listków świeżego tymianku
1 łyżeczka posiekanej zielonej pietruszki
sól czarny pieprz prosto z młynka
2 - 3 łyżki tartej bułki do opanierowania kotletów
tłuszcz do smażenia
0,23 szklanki bulionu drobiowego
1 łyżka masła

Składniki sosu:
1 łyżeczka mąki pszennej
1 łyżka masła
1,5 - 2 szklanki zimnego bulionu drobiowego
1 łyżeczka octu kokosowego (względnie jabłkowego)
1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu marynowanego w soli
http://barwysmaku.blogspot.co.at/2017/02/czarny-pieprz-marynowany-w-mokrej-soli.html
W sumie jest to zielony pieprz, który czernieje z upływem czasu procesu marynowania.
 W zastępstwie można dodać zielony pieprz marynowany w ilości zmniejszonej o połowę.

Wykonanie:
z podanych składników przyrządzić masę mięsną do kotletów. Zmoczonymi w zimnej wodzie dłońmi formować 4 kotlety jednakowej wielkości. Opanierować w tartej bułce i powoli smażyć na małym ogniu. Po 4 - 5 minutach przewrócić na druga stronę. Po upływie kolejnych dwóch minut podlać bulionem, dodać łyżkę masła, przykryć i w ten sposób dusić na najmniejszym ogniu przez ok. 5 minut.
Sos:
z mąki, masła i bulionu przyrządzić jasna zasmażkę. Dodać ocet i na maleńkim ogniu gotować pod przykryciem ok. 10 minut. Ważne, bo inaczej sos będzie czuć mąką. Gdyby sos zbyt mocno zgęstniał uzupełniać bulionem.
Na minutę przed końcem dodać ziarna marynowanego pieprzu. Zamieszać i po chwili podawać.

Podawanie:
nakładać po 2 - 3 łyżki bezpośrednio na usmażone kotlety tak jak na zdjęciu. Dla trzymających konsekwentną dietę - tyko z mizerią bo w skład sosu wchodzi mąka.

Tadeusz Gwiaździński

9 komentarzy:

  1. W ramach bezglutenowych dań wszystkie sosy można zagęszczać skrobią ziemniaczaną lub kukurydzianą. A ja zagęszczam albo mąką z ciecierzycy albo mąką kokosową.
    I zamiast tartej bułki dodaję do mięsa mąkę kokosową, ewentualnie tarta bułkę bezglutenową.
    A ostatnio dodałam mąkę konopną.
    I w ramach eksperymentów zrobiłam kotlety mielone z jabłkiem tartym.Inna wersja to były ze startymi na tarce pieczarkami. I ta wersja mielonego nadaje się do zawijania w kapustę wraz z niewielką ilościa ryżu. Polecam, z czystym sumieniem.
    W ogóle mam ostatnio sporo "zabawy" z wypróbowywaniem różnych rodzajów mąki.Przymierzam się do kupienia mąki kasztanowej i zrobienia z niej "czegoś jadalnego", np.
    placuszków. Takich najprostszych- mąka, jajko, mleko kokosowe, erytrytol zamiast zwykłego cukru.Erytrytol jest super, ma indeks glikemiczny 0, ma smak cukru a do tego nadaje się do wypieków.W końcu jest to cukier z cukru;)Jedyna wada- drogi.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabell :-) Jak zwykle bardzo ciekawe i pożyteczne wskazówki! Dziękuję :-)

      Usuń
  2. I to będzie mój jutrzejszy obiad.
    Dziękuję za przepis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się udało? Jak smakowało biesiadnikom?

      Usuń
    2. Bardzo smaczne danie. Podobne kotleciki robiłam wcześniej, ale wiadomo, że to sos wieńczy dzieło. Moim sosom zwykle czegoś brakuje, a tym razem zebrałam wyrazy uznania :)
      Jeszcze raz pięknie dziękuję :)

      Usuń
    3. Tym bardziej jest mi miło, że się ten blog na coś przydaje :-)

      Usuń
  3. Moje ślinianki zaszalały na widok Twojej propozycji obiadowej...
    A można poprosić na wynos???
    Serdeczności przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przyniesiesz swój garnuszek :-) to owszem tak.

      Usuń
  4. To ja, jako stała czytelniczka tego bloga, zachęcam Was, czytelnicy, do przeczytania książki „Doprawione szmerem tataraku”, napisanej przez Pana Tadeusza. Książka niezwykła, zaskakująca. Zdziwi się ten, kto spodziewa się w niej tylko przepisów i ilustracji przyrządzonych potraw. To nie jest książka kucharska, jakich wiele. Doprawione szmerem tataraku- nie są przepisy, pochodzące z rodzinnych stron Tadeusza, lecz... napisane przez autora historie rodzinne. Przenoszą czytelnika w trudne, powojenne czasy. Tadeusz, prostą, piękną polszczyzną opisuje, jak w niezwykły sposób mogą splatać się ludzkie losy, rodziny i osób na pozór zupełnie obcych. Czytałam tę książkę jak ciekawą powieść, jednym tchem, łącznie z przepisami na dania proste i pożywne. Wplecione pomiędzy przepisami fotografie dopełniają całość. Książka okraszona jest, oprócz szmeru tataraku, dobrymi radami, z których przytoczę tylko jedną:" kto przed włożeniem do buzi dzieli łyżką kołduny na talerzu, ten nie wie co to są kołduny, bowiem wówczas cała ich wartość smakowa wylewa się na zewnątrz i ulega zmarnowaniu” (str.215). Ponad 100 przepisów-każdy znajdzie potrawę, która zachwyci najwybredniejsze gusta kulinarne. Od śledzi, podanych na kilka sposobów, poprzez barszcze i ziemniaki. Wśród deserów króluje, oczywiście szarlotka.
    Doprawione szmerem tataraku historie rodzinne Tadeusza, dawnych Prus Wschodnich i dzisiejszych Warmii i Mazur, łączą się z historią mojej, warszawskiej rodziny, która wiele wycierpiała w czasie wojny. Pierwsza z opisanych przez Tadeusza historii, rozpoczyna się w Olsztynie tuż po wojnie. Tadeusz pisze: pamiętam, że tak jak inne dzieci co miesiąc musiałem w szkole, na ręce pani wychowawczyni wpłacać 2 złote na odbudowę stolicy. Dziękuję Ci za to, Tadeuszu.
    Jeśli ktoś z Państwa, drodzy Czytelnicy „Mojej Kawiarenki”, poszukuje absolutnie wyjątkowej książki, która może być również bardzo interesującym prezentem pod choinkę, niech sięgnie po „Doprawione szmerem tataraku”. Polecam, jednocześnie mając nadzieję, że Autor posiada jeszcze kilka egzemplarzy i chętnie się z Państwem nimi podzieli. Urszula Chmielewska

    OdpowiedzUsuń

Anonimowe i uszczypliwie sformułowane komentarze będą automatycznie usuwane. Niedopuszczalne są także treści zawierające otwartą lub ukrytą reklamę firm lub produktów.

kulinarne perfidie 003. (21.05.16.) Duży włoski mlecz na gorąco z fasolą i kurczakiem

Wiosna w pełni więc nasze organizmy domagają się nowalijek a głównie białka roślinnego. W sumie czegoś co nie będzie godzinami leżeć na żo...