Maj 2019 przejdzie do historii jako miesiąc przepaskudnej pogody. W sumie pogody barowej bo dzięki deszczom i chłodowi chodziło się od baru do baru przez co udało się odkryć parę nowych ciekawych dań.
 |
Carpaccio z owoców morza. |
A tak z bliska są to cieniutko ukrojone czerwone garnele podane na liściach rucoli.
 |
Grilowane ramię ośmiornicy z delikatnym sosem z mozzarelli. |
Do tego marynowane pomidory.
 |
Tagliatelle ze świeżymi majowymi prawdziwkami. |
Szef kuchni zaklinał się na wszystkie świętości, że zostały tego samego dnia zebrane we Włoskich Alpach. Nie miały tego aromatu co jesienne ale w pewnym sensie były atrakcją na stole.
 |
Smażona wątróbka z przetuczonej kaczki z marynowaną w occie gruszką. |
Takie cztery przystawki nikogo nie zrujnowały ale za to poprawiły humory w pochmurne dni.
Trzeba było coś robić z nudów a jedzenie kilku pełnych obiadów dziennie wcale nie było rozsądną alternatywą. Dlatego do lampki dobrego wina same przekąski.
Tadeusz Gwiaździński
PS. W przyszły piątek głównym tematem będzie gotowany we Włoszech cały obiad z jednej ryby. Dwa dania bez deseru oczywiście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Anonimowe i uszczypliwie sformułowane komentarze będą automatycznie usuwane. Niedopuszczalne są także treści zawierające otwartą lub ukrytą reklamę firm lub produktów.